Są koty, które od razu wskakują na kolana. Są też takie, które na widok człowieka uciekają, jakby całe życie nauczyło je, że ludzi trzeba się bać.
Ona należy do tej drugiej grupy.
Wystarczy, że ktoś spojrzy w jej stronę, a ona w popłochu szuka najbezpieczniejszej kryjówki. Na kociarni praktycznie nie da się do niej podejść – strach jest silniejszy od ciekawości. Nie syczy, nie atakuje. Po prostu przerażona ucieka.
Marzymy o domu, który nie będzie od niej niczego wymagał. O człowieku, który zrozumie, że zaufania nie da się przyspieszyć i przyszły opiekun powinien mieć doświadczenie z wycofanymi kotkami. Być może miną tygodnie, a może miesiące, zanim odważy się wyjść z ukrycia. Ale wierzymy, że gdzieś jest ktoś, kto pokaże jej, że człowiek może oznaczać bezpieczeństwo.
Czasem największym aktem miłości jest po prostu cierpliwie czekać.