Są historie, których nie da się zapomnieć. Historia Reksia jest jedną z nich.
Reksio trafił do naszego schroniska po interwencyjnym odebraniu podczas największych mrozów tej zimy. Był skrajnie wychudzony, zaniedbany i tak słaby, że nie potrafił utrzymać się na własnych łapkach. Leżał w kojcu, a jego ciało było wyniszczone, z wyraźnymi zanikami mięśni.
Dziś to już zupełnie inny pies…
Nabrał kilogramów, odzyskał siły i uwierzył, że człowiek może być dobry. Pięknie chodzi na spacery, z ciekawością poznaje świat i cieszy się każdą chwilą. Czasami jeszcze zdarzy mu się zachwiać na nóżkach, ale nie przeszkadza mu to czerpać radości z życia.
Jest naszym psim dziadziusiem. Wiemy, że seniorom najtrudniej znaleźć dom… Ale czy to oznacza, że nie zasługują na miłość? Wręcz przeciwnie. To właśnie one potrzebują jej najbardziej.
Marzymy o tym, aby Reksio nie musiał spędzić jesieni swojego życia w schroniskowym kojcu. Chcemy, żeby miał miękkie posłanie, ciepły kąt i człowieka, który pokaże mu, czym jest prawdziwy dom.